wtorek, 29 maja 2012

Prawie ... jak kwiat paproci





Niczym legendarny kwiat paproci, który zakwita raz w roku i kwitnie tylko jedną noc tak mój kaktus- zakwita raz do roku a kwitnie tylko jeden dzień.
Dziś wychodząc rano do pracy musiałam znaleźć czas na obfotografowanie go. Bałam się ,że wracając wieczorem zastane go już oklapniętego. Niestety w tym roku wyhodował się tylko jeden kwiat, choć wcześniej zdarzało się, że było ich więcej, nawet 3-4 sztuki.
Nie dbam specjalnie o moje kwiaty na parapetach, notorycznie zapominam ich podlewać ( co w przypadku kaktusów akurat jest na plus),  co innego te na balkonie, jakoś mam dla nich więcej serca. Może wynika to z faktu, że każdą wolną chwile spędzam na swoim wąskim i ciasnym (ale własnym) balkonie.
W planach mam przemalowanie wiklinowego stoliczka na kolor biały.Na razie jednak w wersji "natural"Kilka fotek moich balkonowych kwiatów. W tle widać moją ostatnią dłubaninkę krzyżykową.














Jako że sezon na rabarbar w pełni polecam pyszne ciasto z rabarbarem, które gościło już na moim blogu.Przepis znajdziecie TU  




Kochana Qra Domowa zrobiła dla mnie cudnej wprost urody szyldziki.
Otrzymałam również ten śliczny woreczek.



W Dzień Matki dostałam od moich pociech cudowne różyczki.



W ramach podziękowań upiekłam koperty z jabłkami.




Polecam. Szybkie, smaczne, kruche ciasto a w środku kawałki jabłka posypanego cynamonem.
Przepis  TU
Chwila szaleństwa w TK MAXX i już się chwalę moim nowym fartuszkiem.


Miłego dnia życzę wszystkim Wam.


sobota, 7 kwietnia 2012

Wesołych Świąt


Witajcie
Życzę Wam Kochani Moi Czytelnicy wszystkiego najlepszego z okazji świąt Wielkiej Nocy
Odpoczynku w rodzinnym gronie, smacznego jajka i spokoju, abyśmy w natłoku obowiązku nie zapomniały o prawdziwym sensie Tych Świąt.
I jeszcze kilka dekoracji:

niedziela, 25 marca 2012

Wiosennie, z dedykacją dla Marty :)

Witajcie, melduję, że żyję, pracuje i staram się w wolnych chwilach (jeśli jakimś cudem uda mi się je znaleźć)  coś szyć, haftować.
Podobnie jak większość z Was chciałabym bardzo, aby doba była elastyczna i rozciągała się jak guma.




 Upiekłam owocowe ciasto z lekką budyniową pianką. Niestety (dla mojej oponki na brzuchu) było bardzo smaczne i zjadłam dwa kawałki.
Dla wszystkich chętnych podaję przepis: 
2,5 szklanki maki pszennej
250 g masła
2 łyżeczki proszku do piecznia
3 łyżki cukru pudru 
5 żółtek 
Masło pokroić w kostkę , zagnieść z pozostałymi składnikami.Podzielić na dwie części. Zamrozić (2-3 godziny)
Blachę wyłożyć papierem. zatrzeć na grubej tarce część zamrożonego ciasta.Lekko przyklepać . Podpiec w 190 stopniach około 20 minut.
Wystudzić.
5 białek 
1 szklanka cukru
1 cukier waniliowy
2 opakowania budyniu śmietankowego, bez cukru.
1/2 szklanki oleju słonecznikowego.
Ubić białka , powoli wsypywać cukier i budyń, na końcu wlać olej.
Wylać na podpieczony spód,ułożyć owoce ( ja miałam zamrożone maliny i owoce leśne). Na wierzch zetrzeć reszte zamrożonego ciasta.
Piec w 190 stopniach około 40 minut.
Wyjąć, ostudzić i oprószyć cukrem pudrem 

Nie mogłam się oprzeć i dlatego prezentuję Pannę Kizię w ulubionych pozach.






W pocie czoła walcząc z maszyną , z materiałem, z nićmi i ze sobą uszyłam takie coś- co dumnie można nazwać pokrowcami na krzesła. Niestety dalekie od ideału. 




Powoli przygotowując się do Świąt uplotłam wianek i udekorowałam styropianowymi jajkami oklejonymi starym, papierem nutowym.




 

A na koniec dwa woreczki, jeden na spinki i opaski córeczki, drugi na klamerki od bielizny.